E-learning | Forum | Poczta | Hospicja.pl
 

Jesteś tutaj: Start > Wolontariat 50+ > Rozmowy o wolontariacie > Rozmowa z Małgorzatą Braunek

Powiększ tekst: A A A

Rozmowa z Małgorzatą Braunek

Została Pani ambasadorką VIII kampanii Fundacji Hospicyjnej Hospicjum to też życie, w tym roku prowadzonej pod hasłem „Podaruj swój czas”. Czas jest dzisiaj towarem deficytowym. Ma go Pani za dużo?

Czas jest względny i możemy tego paradoksu doświadczać, że im więcej robimy, tym więcej tego czasu mamy. Natomiast im mniej działamy, tym szybciej nam on ucieka. To w ogóle nie jest ważne, czy jesteśmy wolni, czy zajęci, tylko czy my chcemy być przydatni, czy też nie.

Niedawno usłyszałam takie zdanie. Jedna pani powiedziała do drugiej: „Wiesz, mam dziś tyle roboty, że jak wrócę do domu, to już tylko położę się na sofie”. Pani jest osobą niezwykle aktywną, znowu grającą w filmach, działającą na rzecz praw człowieka, przewodniczy związkowi buddyjskiemu, a teraz jeszcze zaczyna pracować na rzecz kampanii. Nie chciałaby Pani po powrocie do domu po prostu położyć się na sofie?

Oczywiście, czasami czuję, że nie nadążam i chętnie bym się na niej położyła. Ale czas potrafi się rozciągnąć i okazuje się, że wciąż jest go wystarczająco, by coś jeszcze zrobić.

Kiedy w Pani życiu pojawił się wolontariat?

Z tego typu działalnością jestem związana już od bardzo dawna i łączy się ona z moją praktyką buddyjską, która wskazuje na to, by stawać się człowiekiem empatycznym i nie oddzielać się od cierpienia. Doświadczenia osobiste siłą rzeczy ukierunkowały mnie na myślenie o hospicjum. Ponadto przed laty, podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych, byłam pod wielkim wrażeniem pewnego hospicjum, opartego wyłącznie na wolontariacie, traktującego pacjenta podmiotowo, który mógł współtworzyć i współdecydować o jakości swego pobytu. Byłam przekonana, że istnieje konieczność otwarcia podobnej placówki w Polsce.

Kampania skierowana jest do ludzi dojrzałych, często otoczonych rodziną i kręgiem przyjaciół. To normalne, że czujemy się zobowiązani do opieki nad naszymi bliskimi. Jaki jest jednak sens zawierać nowe znajomości z tymi, którzy zaraz odejdą?

Każdy, kto dożył 50 lat i je przekroczył, zaczyna odczuwać, w którą stronę zmierza. Widzi też wyraźnie, że wszystko, co się urodziło, musi umrzeć. Człowiek robi się na to bardziej wrażliwy. Młodość jest zwrócona bardziej ku życiu i nie zaprząta sobie głowy takimi sprawami, jak choroba, samotność czy śmierć. To jest zupełnie naturalne, że pomagamy innym, przecież robimy to też dla siebie.

Wolontariat często bywa trudnym wyzwaniem. Towarzyszenie w dniach bolesnych nie jest łatwe. Przychodzą wątpliwości, Pani też je ma?

Oczywiście, one są, i to jest zupełnie normalne. Cierpienie, ból, wszelkiego rodzaju rozterki i tak są w naszym życiu obecne. Jeśli się na nie otworzymy, przyjmiemy, będzie nam łatwiej przez nie przechodzić i z większą łatwością, a nie z lękiem, będziemy mogli wspomagać innych.

Jeszcze jedno pytanie. Jakie przesłanie chciałaby Pani przekazać osobom, do których zwracamy się w tej kampanii z propozycją, by podarowały innym swój czas?

Wszystko co robimy dla innych, robimy dla siebie. Jako ludzie nie przetrwamy bez empatii, bez otwartego, współczującego serca.

Rozmawiała Magda Małkowska